kwidzyn

Dodano: 18.02.15

Kotwicki: Traktujemy to jako wypadek przy pracy

-Mecz z Zabrzem oddaliśmy bez walki i siedzi nam to gdzieś z tyłu głowy. Dlatego w meczu z Vive będziemy chcieli choć trochę zrehabilitować się za to spotkanie i zmazać plamę daną w meczu z Górnikiem  – mówi Krzysztof Kotwicki, trener MMTS Kwidzyn.
Szkoleniowiec czerwono-czarnych mówi o ostatnich porażkach Kwidzyna, a także o czekającej kwidzynian piątkowej rywalizacji z Vive Tauron Kielce (20 lutego o godz. 17.00).

-Czy po fatalnym meczu i wysokiej porażce z Górnikiem konieczna była poważna rozmowa w szatni?

-Powiem tak niepopularnie, że okres przygotowawczy przepracowaliśmy podobnie jak w zeszłych sezonach. Mieliśmy może trochę mniej grania, ponieważ zawodnicy gdzieś tam narzekali, że było tego za dużo, więc spokojnie przygotowywaliśmy się do wznowienia rozgrywek Superligi. Na mecz z Górnikiem wyszliśmy przygotowani na walkę. Co było na boisku widzieli wszyscy…
Próbowałem trochę podwyższyć obronę, żeby w jakiś sposób wyeliminować zagrożenie ze strony dwóch najbardziej doświadczonych zawodników Górnika: Michała Kubisztala i Mariusza Jurasika. Paradoksalnie się to udało, bowiem obaj rzucili tylko po jednej bramce. Niestety przy takiej grze nie poradziliśmy sobie z tyłu i bohaterami spotkania uczyniliśmy Gromykę, który rzucił nam 8 bramek.

Choć nasza obrona nie funkcjonowała tak jak powinna to aby rozpocząć mecz od porażki 0:5 musieliśmy także pięciokrotnie oddać piłkę rywalom. Zrobiliśmy to obijając Korneckiego, dzięki czemu bramkarz Wisły stał się drugim bohaterem tego spotkania. Mówię tu o „setkach”, których nie potrafiliśmy wykorzystywać. To nie były jakieś mocno wyszukane sytuacje. Po prostu pięć piłek oddaliśmy rywalowi. Niestety gdzieś w głowach zawiodła nasza skuteczność.
W okresie przygotowawczym zwróciłem większą uwagę na ilość oddanych rzutów i wydawało się, że powinno to w jakiś sposób wpłynąć na naszą grę. Niestety nie wpłynęło. Porównując naszą grę w meczu z Mielcem (grudniowe zwycięstwo 21:25) i meczu z Zabrzem (lutowa porażka 28:37) była to przepaść, która po raz kolejny potwierdziła jedynie, że mamy nieobliczalny zespół.

Po meczu z Górnikiem odbyliśmy poważną rozmowę. Musieliśmy przeanalizować to spotkanie, bo zbrakło nam obrony z tyłu i pojawiły się też pretensje do naszych bramkarzy. Jeśli jednak w pierwszej połowie mieliśmy chyba 15 kontr rywali, to trudno mieć pretensje do bramkarza, że nie odbija sytuacji sam na sam lub też nie broni rzutów oddanych z koła. Oglądaliśmy też pierwszą połowę meczu z Zabrzem i zawodnicy nie potrafili powiedzieć dlaczego tak to wyglądało na boisku. Może gdzieś tam było zbyt duże spięcie, czy też zbyt duże oczekiwania. Traktujemy to jednak jako wypadek przy pracy. Trzeba bowiem podkreślić, że nawet jeśli mielibyśmy przegrać w tym meczu to na pewno nie taką ilością bramek i nie po takiej postawie, która rzeczywiście mogła spowodować frustrację u kibiców. Nie tylko zresztą u kibiców, ale i u nas również.

-Chyba najlepiej widać to było w końcowych minutach tego meczu. Wydawało się, że pogodzeni z porażką kwidzynianie chcą jak najszybciej zakończyć to spotkanie i zejść do szatni.

-Było trochę jak w boskie. Dopadli nas w narożniku i potem nie było już co zbierać. Największe pretensje mieliśmy do siebie jednak o to, że oddaliśmy ten mecz praktycznie bez walki. Mieliśmy tylko 2 minuty kar, co też świadczy o tym, że nie chcieliśmy się z nimi jakoś mocniej zetrzeć.

-Nie ma co ukrywać, porażki z takimi zespołami jak Górnik, Wisła czy Vive są w pewnym sensie „wkalkulowane” w terminarz ligi. Martwiła jednak fatalna gra naszego zespołu, bo wcześniej jakoś potrafiliśmy przeciwstawić się trudnym rywalom.

-Naprawdę nastawialiśmy się na urwanie punktów Górnikowi. Graliśmy przecież u siebie i to pierwszy mecz po okresie przygotowawczym. Trzeba jednak pamiętać też o tym, że Górnik to nie jest zespół, który da się zmusić do ciężkiej pracy w okresie przygotowawczym, jak dzieje się to w innych drużynach. Wiadomo, że gracze ci nie muszą aż tyle pracować. Dlatego w meczu z nami było w ich grze widać pewną świeżość. Zobaczymy jednak jak będzie w kolejnych spotkaniach, bo końcówkę ligi, w grudniu, mieli fatalną. Widać było, że nie wytrzymywali tego fizycznie. Póki co im to jednak wystarcza i stąd ta świeżość na boisku. My byliśmy natomiast po ciężkich treningach w okresie przygotowawczym, bowiem najważniejsze dla nas mecze przyjdą dopiero za 2-3 tygodnie. Spotkanie z Górnikiem, w którym chcieliśmy zdobyć punkty, przytrafiło się akurat trochę wcześniej, ale nie usprawiedliwia to naszej postawy na boisku w tym meczu. To nie było zmęczenie, przegraliśmy ten mecz gdzieś w głowach. Nie wracaliśmy do obrony, nie było też wsparcia naszego bramkarza. Ten mecz traktujemy jednak jako historię i może być nam jedynie wstyd za nasza grę.

W Płocku choć wynik meczu był podobny, to nasza gra była już nieco lepsza. Była już pewna agresja na boisku, inna atmosfera w szatni. Chwilami brakowało może trochę umiejętności sportowych, ale było też widać wolę walki z naszej strony.

Przed nami (20 lutego o godz. 17.00) trzeci mecz z faworyzowanym rywalem. Dla tych którzy są realistami i widzą jak Kielce ogrywają mistrza Francji, wykładnikiem do rozliczania będzie nasze podejście do tego spotkania, to czy zostawiliśmy serce na boisku, czy walczyliśmy o każdy centymetr boiska. I z tego właśnie chcemy się rozliczać.
Warto też przypomnieć, że jesteśmy chyba jedynym zespołem w historii ostatnich sukcesów Kielc, który zremisował z nimi w regulaminowym czasie gry. Sztuka ta udała nam się w ubiegłym sezonie, jednak cały mecz ostatecznie przegraliśmy po drugiej dogrywce. Nie oznacza to więc, że musimy się od razu poddać drużynie Vive. Musimy jednak walczyć. Tylko mówimy o tym od lat, że grając z Płockiem czy Kielcami walczymy jak równy z równym, a gdy musimy pokonać słabszych rywali to jest nam o wiele trudniej.

-W meczu z Płockiem na pewno graliśmy mocniej w obronie. Świadczą o tym dwie czerwone kartki, które otrzymali Paweł Genda – gradacja kar i Przemysław Rosiak – za uderzenie rywala w twarz.

-Po pierwsze obrotowy ewidentnie sfaulował Przemka wypychając go do przodu, czego sędziowie nie gwizdali. W efekcie będący w wyskoku Przemek gdzieś tam się zderzył z  atakującym graczem Płocka i trafił go w okolice barku. Ponieważ był w wyskoku wyglądało to dość groźnie i stąd czerwona kartka. Sam zresztą też dostałem kartkę, bo moim zdaniem w meczu tym wielokrotnie gwizdane były decyzje z kapelusza.

-Czy to prawda, że mecz sędziowała para debiutująca na boiskach Superligi?

-Nikt na hali nie wiedział skąd oni się wzięli. Przyszedł do nas obserwator i powiedział, żebyśmy się za bardzo nie denerwowali, bo para ta gwiżdże po raz pierwszy. Zapytałem więc dlaczego ich nauka ma się odbywać kosztem naszego zespołu. Kwiatkowski faulował na prawo i lewo, a jego przewinienie w ogóle nie były gwizdane. Przemek miał więc prawo się trochę zdenerwować i jego przewinienie było być może konsekwencją takiego zachowania. Tacy arbitrzy mogliby się jednak uczyć sędziowania w I lidze, a nie w Superlidze. Tym bardziej w meczach z Wisłą czy Vive, gdzie potrzebni są dobrzy sędziowie. Kiedyś powiedziałem, że sędziowie boją się gwizdać przeciwko tym dwóm zespołom. Gdzieś tam wyrobiła się bowiem opinia, że zawodnicy Wisły i Vive są niedotykalni. Potrafią też umiejętnie odegrać potworne kontuzje, aby za chwilę grać jakby nigdy nic. Gdy się ich dotknie mają wielkie pretensje, podczas gdy sami często grają faul. Sędziowie jednak boją się tego gwizdać, bo zaraz podskakuje cała ławka tego zespołu. Na boisku panuje więc specyficzna atmosfera, a zawodnicy są przekonani, że nic złego im się nie stanie. Szkoda, bo gdy przyjeżdżają neutralni sędziowie to zespoły te od razu grają inaczej.

-Trudno jest zmobilizować zespół do walki jeśli wiadomo, że spotkanie zakończy się porażką? Finansowo i sportowo wyraźnie odstajemy przecież od uczestników Ligi Mistrzów.

-Do tej pory jakoś udawała nam się tak sztuka. Wszyscy w Polsce powtarzają, że potrafimy grać z takimi zespołami jak Wisła czy Vive. Patrząc tak po kibicowsku to przegrywaliśmy z tymi zespołami najmniejszą ilością bramek, choć ostatnia porażka z Płockiem (11 bramek) to trochę zawyża. Zawsze potrafiliśmy jednak nawiązać walkę z silnymi rywalami.
Wynika to po części z tego, że staram się wytłumaczyć zawodnikom, że piłkarze grających w tych zespołach nie są nadludźmi. I choć różni nas doświadczenie, to nie oznacza to, że nie możemy czerpać satysfakcji z rzucenia bramki Szmalowi czy ograniu Jureckiego czy też Bieleckiego.

-Tak właśnie było w ubiegłym sezonie. Ekspresyjna radość Pawła Gendy bo bramkach rzuconych Szmalowi podbudowywała cały zespół.

-Dokładnie. Nie powinniśmy się bać graczy Vive. Choć porażka z tym zespołem wliczona jest w rozgrywki ligowe, to nie oznacza to, że mamy oddawać ten mecz bez walki. Bez walki oddaliśmy mecz z Zabrzem i siedzi nam to gdzieś z tyłu głowy. Będziemy chcieli się więc choć trochę zrehabilitować się za to spotkanie i zmazać plamę z meczu z Górnikiem. Trzeba jednak pamiętać też o tym, że dla nas najważniejsze granie zaczyna się po tym spotkaniu, w meczach z Chrobrym, Zagłębiem, itd.

-Czy do meczu z Kielcami podejdziemy w komplecie? Czy ktoś narzeka na urazy?

-Jesteśmy w komplecie. Olek Kryszeń już się wykurował i zagrał w końcówce meczu w Płocku. Nie chciałem go jednak zbyt mocno eksploatować. W meczu z Wisła zabrakło też Maćka Mroczkowskiego, któremu kolejne partie mięśniowe odmawiają posłuszeństwa. Trenuje już jednak z zespołem i mam nadzieję, że na Kielce będzie już gotowy do gry. Dla nas dużo ważniejsze jest jednak, aby był w pełni sił na kolejne spotkania. Mecz w Płocku pokazał, że Pilitowski na zmianę z Klingerem mogą godnie go zastąpić.

-Trudno nie zauważyć, że początek rundy rewanżowej jest niemal kopią tego co działo się w pierwszej rundzie tego sezonu.

-W drugiej rundzie udało nam się zdobyć o 2 punkty więcej. Jak wszyscy pamiętają sezon zaczynaliśmy od zwycięstwa z Wybrzeżem, a potem przytrafiły nam się cztery porażki. W rundzie rewanżowej po zwycięstwie nad Gdańskiem udało się nam również ograć Stal Mielec. Teraz przed nami jednak Kielce, w którym też będziemy chcieli trochę postraszyć naszego rywala i pokazać, że potrafimy grać w piłkę.

PRZECZYTAJ JESZCZE:

Aktualności

MMTS wygrywa Derby Pomorza

Po nerwowej końcówce MMTS Kwidzyn pokonał gdańskie Wybrzeże w meczu 10 Serii ...

Czytaj więcej

Aktualności

We środę kolejne Derby Pomorza

Minęły dopiero trzy dni po zwycięskim meczu z Sandrą SPA Pogonią Szczecin, a ...

Czytaj więcej

Aktualności

Genda w Siódemce 9 Serii

Paweł Genda znalazł się w najlepszej siódemce spotkań 9 Serii PGNiG Superligi. ...

Czytaj więcej

Aktualności

Kwidzynianie wypunktowali Pogoń

Prawie 2 miesiące musieli czekać kibice MMTS na mecz swych ulubieńców w ...

Czytaj więcej

SPONSORZY

AKTUALNOŚCI

Klub
Lifestyle
Superliga
 

KLUB

Władze
Hale
Kontakt
 

MEDIA

Facebook
Instagram
Twitter
Youtube