slide_1
slide_13
slide_17
slide_3
slide_14
Jesteś w:  mmts-kwidzyn.pl » Aktualności » Szpera: Dla nas ten medal jest jak złoto

Szpera: Dla nas ten medal jest jak złoto

Dodano: 2017-05-26
Marek Szpera został powołany na zgrupowanie Reprezentacji Polski. W krótkiej rozmowie rozgrywający MMTS Kwidzyn mówi o swoich nadziejach związanych z powrotem do Kadry A, a także rywalizacji z Azotami Puławy o brązowy medal Mistrzostw Polski.
-Jesteś jednym z czterech graczy MMTS powołanych na zgrupowanie Kadry Narodowej. Zaskoczył Cię telefon od nowego selekcjonera Reprezentacji.

-Byłem bardzo zaskoczony. Zadzwonił do mnie trener pytając czy jestem zainteresowany. W takiej sytuacji po prostu nie wypadało odmówić. Jak widać trener powołał nową, młodszą ekipę. W końcu jednak musiał nadejść ten czas, choć myślałem, że stanie się to troszkę wcześniej.  

-Czyli zamiast upragnionego czasu wolnego trzeba będzie znowu wziać się do ostrej pracy.


-No tak, ale będzie to miła praca. Poza tym po wszystkim zostanie jeszcze trochę wolnego czasu na odpoczynek.

-Kalendarz jest jednak dość mocno napięty od 1 do 18 czerwca.

-To prawda, choć już 31 maja musimy stawić się na badanich w Warszawie. Stamtąd jedziemy do Władysławowa, do Centralnego Ośrodka Sportu Cetniewo. Potem lecimy do Norwegii na trzydniowy turniej, potem do Serbii na mecz eliminacyjny ME 2018 i kończymy kolejnym meczem eliminacyjnym z Rumunią rozegranym w Gdańsku.

-Warto przy tym dodać, że nie jest to Twój debiut w Reprezentacji.

-Po raz pierwszy powołany zostałem przez trenerów Michaela Bieglera i Jacka Będzikowskiego. Był to chyba rok 2012. Pojechaliśmy wówczas na Mistrzostwa Świata do Hiszpanii. Na pewno było to ciekawe doświadczenie. Choć mało tam grałem to cieszę się, że mogłem tam być z tą ekipą.

-Czyli mamy taki powrót po latach. Z jakim nadziejami wracasz do Kadry A?

-Na pewno z nadziejami, że może tym razem pogram trochę więcej. Wiadomo jednak, że będzie to zależało od trenera i mojej postawy na treningach.

-Dziś (piątek, 26 maja) walczymy w Puławach o brązowy medal mistrzostw Polski. Mecz zaplanowany został na godz. 20.15 i w hotelu chyba dłuży się czekanie na jego rozpoczęcie.

-To ostatni mecz w tym sezonie. Czekaliśmy na to spotkanie i cieszymy się, że możemy walczyć o medal. Taki był nasz cel. Walka np. o V miejsce nas nie interesowała. Dlatego dzisiejszy mecz traktujemy jak finał. Dla nas ten brązowy medal jest trochę jak złoto.


-Ze statystyk po pierwszym meczu rozegranym w Kwidzynie wychodzi, że jesteś głównym asystentem w drużynie MMTS. Po twoich podaniach padło aż 7 bramek.


-Cieszę się. Od tego tu jestem, żeby zdobywać bramki, ale też asystować i kreować chłopakom grę. Myślę, że jakoś się z tego wywiązuję. Trzeba pamiętać, że piłka ręczna to jest gra zespołowa. Jeśli ktoś rzuci 10 bramek to super, ale pracuje na niego cała ekipa walcząca na parkiecie.

-Czy trzy dni, które dzielą mecz i rewanż, to wystarczający czas na regenerację? Nie ma się co oszukiwać, pierwsze spotkanie rozegrane w Kwidzynie kosztowało nas wiele sił.

-W takim momencie wszystko zależy od odpowiedniego przygotowania do całego sezonu. Jak na moje oko pozbieraliśmy się dość szybko. Wiadomo, że każdy ma swoje problemy My też je mieliśmy, ale wszytko wygląda już bardzo dobrze. Teraz wszystko zależy od naszych głów. Moim zdaniem właśnie to będzie najważniejsze, żeby ogólnie mówiąc nie przestraszyć się tego co będzie działo się na hali. Trzeba się bowiem spodziewać tego, że będzie to młócka podobna do tej w Płocku.

-Walcząc o taką stawkę można jeszcze coś zmienić w grze naszego zespołu, zaskoczyć czymś rywali?

-Myślę, że wyeliminować można przestój, który przydarzył nam się, gdy Puławy zmieniły obronę na wyższą. Jesteśmy przygotowani na taką ewentualność i myślę, że taka obrona nawet by nam pasowała. Gdyby puławianie wyszli wyżej to można byłoby coś pokombinować. Mamy opracowanych kilka wariantów, które mogą zaskoczyć naszych rywali.